Stres w pracy, motor czy hamulec?

Już co piąty Polak codziennie doświadcza stresu w pracy, a prawie połowa – często lub bardzo często. Firmy notują ogromne straty przez niewydajnych pracowników.

Jesteśmy liderem w niechlubnej klasyfikacji ośmiu europejskich krajów. Jak wynika z raportu ADP „The Workforce View in Europe 2017”, tylko 19 proc. Polaków w ogóle nie doświadcza stresu w pracy, a aż 22 proc. walczy z nim codziennie. Francuzów, Niemców, Włochów, Holendrów, Hiszpanów, Szwajcarów i Brytyjczyków zostawiamy daleko w tyle. Z zawodowym napięciem zmaga się 47 proc. kobiet i 42 proc. mężczyzn. Sprzedaż, marketing i służba zdrowia to najbardziej stresogenne sektory. Na przeciwnym biegunie znalazły się informatyka i telekomunikacja. Paradoksalnie aż 74 proc. Polaków jest zadowolonych ze stanowiska i ceni swoją pracę. Stres nie wyklucza satysfakcji.

O krok od wypalenia

W dobie dużej konkurencyjności na rynku, niezadowalających wynagrodzeń i nepotyzmu, powodów do napięć nie brakuje. Kiedy ambicje przewyższają realne możliwości rozwoju, a awans wydaje się nieosiągalny, zapał ekspresowo przeradza się w bezproduktywność i stagnację. Zawrotne tempo pracy i konieczność sprostania wielozadaniowości nie zawsze idą w parze z satysfakcjonującymi warunkami zatrudnienia. Nagromadzenie obowiązków, realizacja zadań pod presją czasu i pod bacznym okiem szefa, który przyjmuje rolę autorytarnego nadzorcy, skutkuje spadkiem efektywności i wzrostem absencji. Łańcuch zawodowych niepowodzeń zawsze działa demobilizująco. Od przewlekłego napięcia do wypalenia zawodowego jest tylko jeden krok. W grupie ryzyka są m.in. perfekcjoniści i pesymiści. Wypalenie ma trzy oblicza – brak efektywności i zapału przez poczucie bezsensowności starań; permanentne wyczerpanie, stany lękowe i bezradność; obojętność i alienacja.

– Konsekwencją długotrwałego stresu jest utrata motywacji, obniżenie zaangażowania i ostatecznie poczucie bezcelowości życia zawodowego. Towarzyszy temu wyczerpanie fizyczne, emocjonalne i psychiczne. Skutki odczuwane są w każdym obszarze życia, nie tylko zawodowym – mówi Karolina Prusińska, psycholog biznesu, trener z firmy 4GROW. Stres – w zależności od typu osobowości pracownika – może przejawiać się na różnych polach. Na przykład osoba bezstronna, z umiejętnościami analitycznymi, w sytuacji napięcia może stać się wycofana, nadmiernie krytyczna czy wręcz cyniczna wobec współpracowników. Poczucie niekompetencji skutkuje wyjściem z bezpiecznej strefy komfortu. Stres jest konsekwencją nie tylko przeciążenia ilościowego, ale i jakościowego. Wymóg nieustannego trzymania ręki na pulsie, dylematy moralne, duża odpowiedzialność i poważne następstwa popełnionego błędu nie pozwalają spać spokojnie ambitnemu pracownikowi. Jest też druga strona medalu, o czym większość pracodawców zapomina. Wykonywanie prostych, powtarzalnych, monotonnych zadań hamuje rozwój i wywołuje dyskomfort psychiczny przez poczucie niedowartościowania i odsunięcia na boczny tor. Destrukcyjny może być też chaos informacyjny i zmienność warunków, podobnie jak składanie przez pracodawcę deklaracji bez pokrycia, związanych choćby z możliwością podwyżki czy awansu.

Koło ratunkowe od firmy

W sektorze przedsiębiorstw koszty społeczne z tytułu absencji wywołanej stresem szacuje się na prawie 10 mld zł rocznie. Nieefektywny i nieskoncentrowany pracownik ma niewiele do zaoferowania. Monitorowanie i zarządzanie stresem powinno być więc wpisane na listę priorytetów przedsiębiorcy. Ponosi on nie tylko ekonomiczne straty, lecz także głównie społeczne – ciągła rotacja na kluczowych stanowiskach czy utrata niezadowolonych pracowników uderza w wizerunek firmy. Stres jest reakcją na zagrożenie. W jaki sposób firma może je niwelować? – Dla nas liczą się działania długofalowe i systematyczne. Ważną rolę odgrywa zapewnienie pracownikom korzystnych warunków pracy, przejrzysty zakres obowiązków, wzorowo prowadzona komunikacja oraz spotkania integracyjne, które budują przyjazną atmosferę i partnerskie relacje. Istotną kwestią są również oddolne systemy doceniania i motywowania, które pozwalają naszym współpracownikom na wzajemne nagradzanie się, bez względu na strukturę przedsiębiorstwa – mówi Adrian Leks z firmy Netizens.

Pracodawca nie może bagatelizować oznak demotywacji wywołanej stresem. Pomoc od firmy może okazać się kluczowa. Wyróżnia się trzy etapy prewencyjnego zarządzania stresem: usuwanie potencjalnych przyczyn stresu, modyfikacja reakcji na sytuacje stresowe oraz obniżenie poziomu negatywnych skutków stresu. Co to oznacza w praktyce? Czynniki stresogenne najlepiej zwalczać dobrą kulturą pracy – to fundament, od którego należy zacząć. – W naszej firmie kładziemy nacisk na dziewięć kluczowych wartości: sprawiedliwość, motywacja, jasne i wspólne cele, transparentność, elastyczność, przestrzeń do rozwoju, wsparcie inicjatyw społecznych, unikalny charakter, perki – mówi Radek Zaleski z Netguru. – Robimy wszystko, żeby ograniczyć stres do minimum. Ta strategia przynosi efekty. Mimo że pracujemy na wymagającym, międzynarodowym rynku, konkurując w innowacyjnej branży, wierzymy, że nasi pracownicy zachowują dobry balans między pracą a życiem prywatnym, a stres wynika raczej z dużych ambicji, a nie lęku przed porażką – dodaje. Pracodawcy, którzy uznają stres za najskuteczniejszy impuls do działania, zakładają, że każdy jego rodzaj jest mobilizujący. Tymczasem na ich oczach obroty idą w dół, a źródłem turbulencji może być hamująca wydajność spirala stresu.

Zestresowani, ale zadowoleni

Polscy pracownicy potrafią zaskakiwać – są najbardziej zestresowanymi Europejczykami, a jednocześnie jednymi z najbardziej zadowolonych z pracy. Wyprzedzają nas tylko Holendrzy. Napięciu towarzyszy optymizm. Jak to możliwe? Odpowiedzi można szukać w różnicach kulturowych. Być może Polacy – bardziej niż inne narody – przywiązują się emocjonalnie do stanowiska i warunków w firmie. Na silnych emocjach opierają relacje ze współpracownikami, co okazuje się często stresowym punktem zapalnym. – Zestresowany pracownik może być zadowolony; to się nie wyklucza. Warunkiem podstawowym jest zdanie sobie sprawy z czynników warunkujących stres i umiejętność zarządzania nim – zauważa Karolina Prusińska. W świadomości Polaków brak stresu nie jest warunkiem numer jeden gwarantującym satysfakcję. Za główne priorytety uznaje się wysokość wynagrodzenia oraz stabilne warunki zatrudnienia. 65 proc. polskich respondentów uznało pieniądze za zasadniczy motywator. Nasz wynik znacznie przewyższa europejską średnią (47 proc.). Antidotum na stres jest równowaga między życiem zawodowym a prywatnym (co piąty Polak wciąż jej nie zachowuje). Stresującą atmosferę może też rekompensować elastyczny czas pracy czy atrakcyjna oferta szkoleniowa.

Polacy, doświadczeni trudnymi czasami dużego bezrobocia, potrafią cieszyć się z samego faktu zatrudnienia. Umieją dostosować się do panujących warunków i docenić, że bezrobocie omija ich szerokim łukiem. – Na satysfakcję z pracy może wpływać wiele czynników i niekoniecznie musi być brany pod uwagę charakter pracy i częstość lub intensywność odczuwanego stresu – mówi Justyna Ciećwierz, coach kariery i trener rozwoju zawodowego. – W wielu badaniach związek poziomu stresu i poziomu satysfakcji z pracy nie jest taki oczywisty, często zależność jest odwrotna. W sytuacji, gdy mamy bardzo stresujące zajęcie, ale doświadczamy należytego wsparcia ze strony organizacji, jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy wyrażać zadowolenie z pracy – dodaje ekspert.

Jak wykazują badania GUS, z powodu stresu co czwarty Polak przerwał pracę na więcej niż dwa tygodnie. Pracownicy, w trosce o rozwój zawodowy, powinni stać na straży własnego komfortu pracy. Zabieganie o własne prawa przy respektowaniu potrzeb innych pomoże w ugruntowaniu własnej pozycji i wypracowaniu asertywnej postawy. Granica między mobilizującym stresem a chronicznym zdenerwowaniem jest bardzo cienka. Nastawienie na „musieć”, a nie „chcieć”, to pierwszy symptom zaburzenia zdrowych proporcji.

Źródło: Gazeta Finansowa

Propozycja zmian dla mikroprzedsiębiorstw

Ministerstwo Rozwoju planuje zmniejszenie obciążeń składkami na ubezpieczenia społeczne przedsiębiorców o niskich przychodach. Projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy przewiduje nową, obniżoną, najniższą wysokość składek na ubezpieczenia społeczne dla przedsiębiorców osiągających miesięczny przychód w wysokości mniejszej niż 2,5-krotność minimalnego wynagrodzenia. W bieżącym roku to 5.000 zł.

Podstawa wymiaru składek będzie proporcjonalna do przychodu tak, aby w momencie osiągnięcia progu równała się ona obecnej podstawie, tj. 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia za pracę. Będzie ona ustalana na podstawie rozporządzenia wydawanego przez Ministra Rozwoju w porozumieniu z Ministrem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Rozporządzenie zawierać będzie przedziały przychodu wraz z właściwą dla nich podstawą wymiaru. Proponuje się, aby na każde 200 zł przychodu składka rosła o 32 zł. W przypadku osiągnięcia przychodu do 200 zł składka wyniesie 32 zł, w przedziale 200,01 zł – 400 zł kwota składki wzrośnie do 64 zł, a przychód od 400,01 zł do 600 zł oskładkowany będzie kwotą 96 zł.

Działalność na najmniejszą skalę (przychody miesięczne do 50% minimalnego wynagrodzenia) nie będzie już uznawana za działalność gospodarczą. Oznacza to, że osoby zajmujące się np. dorywczo handlem czy sporadycznie udzielające korepetycji nie będą musiały jej rejestrować i płacić comiesięcznych składek. Ponadto początkujący przedsiębiorcy zostaną zwolnieni z obowiązku uiszczania składek na ubezpieczenia społeczne przez pierwsze 6 miesięcy prowadzenia działalności. Potem, tak jak dotychczas, będą mogli korzystać przez 2 lata z tzw. małego ZUS.

Nowe przepisy mają wejść w życie 1 stycznia 2018 r.

(źródło: www.mr.gov.pl)

 

Wysokość dodatków z tytułu pracy w nadgodzinach

Okres, w którym wykonywana jest praca poza rozkładem czasu pracy danego pracownika, ma wpływ na wysokość dodatku do wynagrodzenia należnego za tę pracę, o ile nie zostanie ona skompensowana udzieleniem czasu wolnego. Dodatki za nadgodziny mogą wynieść 50% lub 100% wynagrodzenia w zależności od rodzaju przekroczeń.

Dodatki za nadgodziny

Za pracę w godzinach nadliczbowych, oprócz normalnego wynagrodzenia, pracownikowi przysługuje dodatek w wysokości:

  • 100% wynagrodzenia, gdy godziny nadliczbowe przypadają: w nocy; w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy; w dniu wolnym od pracy udzielonym pracownikowi w zamian za pracę w niedzielę lub w święto, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy,
  • 50% wynagrodzenia – za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających w każdym innym dniu niż określony wyżej (art. 1511§ 1 K.p.).

Dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia przysługuje także za każdą godzinę pracy nadliczbowej z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, chyba że przekroczenie tej normy nastąpiło w wyniku pracy w godzinach nadliczbowych, za które pracownikowi przysługuje prawo do dodatku z przekroczenia dobowego (art. 1511 § 2 K.p.).

Wszystkie wymienione rodzaje nadgodzin kompensuje się normalnym wynagrodzeniem w miesiącu ich wystąpienia.

Dodatki za przekroczenia dobowe oraz pracę ponad przedłużony dobowy wymiar czasu pracy także wypłaca się na koniec danego miesiąca, chyba że planowane jest oddanie czasu wolnego, co może nastąpić także w innym miesiącu okresu rozliczeniowego. Jeżeli czas wolny jest udzielany na wniosek pracownika, to może on przypadać nawet po zakończeniu danego okresu rozliczeniowego. Kwestia ta powinna jednak być rozstrzygnięta do dnia wypłaty wynagrodzenia za bieżący miesiąc.

Ustalanie przekroczeń średniotygodniowych

Przekroczenia normy tygodniowej można stwierdzić dopiero po zakończeniu okresu rozliczeniowego. Do ich ustalenia można stosować metodę wskazaną przez Państwową Inspekcję Pracy. W celu ustalenia nadgodzin średniotygodniowych należy:

  • od liczby godzin faktycznie przepracowanych przez pracownika w danym okresie rozliczeniowym odjąć liczbę godzin nadliczbowych wynikających z przekroczeń dobowych i dokonać porównania z rozkładem czasu pracy pracownika, następnie
  • od otrzymanej liczby godzin odjąć liczbę godzin wynikających z obowiązującego wymiaru czasu pracy w danym okresie rozliczeniowym.

Otrzymana liczba oznacza liczbę nadgodzin z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy (przykład 1). Tak ustaloną liczbę nadgodzin średniotygodniowych rekompensuje się dodatkami dopiero na koniec okresu rozliczeniowego.

„Czarne dziury”

Czasami zdarza się, że pracy przypadającej poza rozkładem pracownika nie można zakwalifikować do żadnego z wcześniej wymienionych rodzajów nadgodzin. Przypadają one bowiem pomiędzy dwiema dobami pracowniczymi. Przez dobę pracowniczą, w myśl art. 128 § 3 pkt 1 K.p., należy rozumieć 24 kolejne godziny, poczynając od godziny, w której pracownik rozpoczyna pracę zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy.

Stanowisko w kwestii godzin nadliczbowych generowanych w ramach tzw. czarnej dziury, zaprezentowało Biuro Promocji i Mediów Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w piśmie z dnia 13 września 2013 r. Ministerstwo stwierdziło w nim, że: „Kodeks pracy przewiduje dwie normy czasu pracy: dobową (8 godzin) i tygodniową (przeciętnie 40 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym). Skoro zatem praca wykonywana w określonych godzinach nie może być zakwalifikowana jako praca nadliczbowa na dobę, bowiem nie przypada w dobie pracowniczej, a między kolejnymi dobami pracowniczymi, to powinna być ona rozliczona jako praca nadliczbowa wynikająca z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy.”

źródło: Gazeta Podatkowa nr 22 (1376) z dnia 16.03.2017 Ewa Madejek, za Gofin.pl

Zaskakujące skutki zawieszenia działalności

Przedsiębiorcy, którzy legalnie zawiesili w ubiegłym roku działalność gospodarczą, odkrywają ze zdumieniem, że fiskus wykreślił ich jako podatników VAT

Ministerstwo Finansów informuje, że do końca lutego urzędy wykreśliły ponad 22,3 tys. podmiotów z rejestru czynnych podatników VAT. Nikt jednak nie wie, ile wśród nich było rzeczywiście słupów, a ile legalnie działających firm, które czasowo tylko zawiesiły działalność. Nie są przestępcami podatkowymi ani słupami, a tylko z różnych życiowych przyczyn musieli wstrzymać działalność (choroba, wyjazd, śmierć w rodzinie).

Teraz są przerażeni, bo nie wiedzą, co mają robić. Czy wystawiać faktury, gdy będą sprzedawać firmowy samochód lub inny środek trwały? Czy znajdą klienta, który zaryzykuje odliczenie podatku wynikającego z takiej faktury? A co z przychodzącymi nadal fakturami za najem lokalu, leasing samochodu, użytkowanie wieczyste? Odliczać wynikający z nich VAT czy nie? Czy na dokładkę fiskus nie będzie ich ścigał za brak likwidacyjnego spisu z natury? Czy każe im korygować odliczony wcześniej VAT?

Z takimi pytaniami zwracają się do redakcji DGP.Ustawa nie daje na nie odpowiedzi. Sejm ograniczył się bowiem do przyznania urzędnikom prawa do wykreślania podmiotów z rejestru podatników czynnych VAT. Nie dodał jednak żadnego przepisu, który mówiłby, jakie są tego konsekwencje dla firm, które nadal istnieją.

Zawieszony = wykreślony

Wykreślenie odbywa się zgodnie z przepisami o VAT, ale bez koordynacji z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Ta bowiem pozwala przedsiębiorcy zawiesić prowadzenie biznesu, i to nawet na dwa lata (art. 14a ust. 1). Jednocześnie mówi, że przedsiębiorca ma w tym czasie prawo „wykonywać wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów”.

Co więcej, może zbywać własne środki trwałe i wyposażenie.

Zarazem jednak art. 96 ust. 9a ustawy o VAT mówi wprost, że podatnik, który zawiesił wykonywanie działalności gospodarczej na okres co najmniej 6 kolejnych miesięcy, podlega wykreśleniu z rejestru. Nie, że może być wykreślony. Fiskus robi to z urzędu.

Formalnie rzecz biorąc, wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Problem mają jednak przedsiębiorcy, którzy w ubiegłym roku zawiesili wykonywanie działalności gospodarczej i  właśnie dowiadują się, że nie są już podatnikami czynnymi VAT.

Co w takiej sytuacji? Ustawa o VAT zabrania odliczania podatku przez tego, kto nie jest zarejestrowany jako podatnik VAT czynny (art. 88 ust. 4 ustawy o VAT).

Oznaczałoby to, że firma, która w trakcie zawieszenia działalności nadal otrzymuje faktury za najem lokalu, leasing samochodu, abonament telefoniczny, użytkowanie wieczyste nie może odliczać z nich VAT.

Zakaz ten stoi jednak w wyraźniej sprzeczności z art. 14a ust. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Wynika z niego wprost, że w trakcie zawieszenia przedsiębiorca ma prawo wykonywać „wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów”.

– Zakaz odliczania VAT przez podatnika, który zawiesił tylko działalność, jest również sprzeczny z dyrektywą VAT i zasadą neutralności – mówi Dorota Kosacka-Olszewska, doradca podatkowy i partner w DK Doradztwo w Białymstoku.

Dotychczas w takiej sytuacji podatnicy, mimo zawieszenia działalności, składali deklaracje VAT, w których nie wykazywali podatku należnego, ale wykazywali naliczony. Nadwyżkę przenosili na kolejne miesiące, żeby móc odliczyć ją w momencie, gdy „odwieszą” już działalność.

Dziś nadal mogą tak robić, ale urząd wykreśli ich z rejestru podatników z innego powodu – z samego faktu zawieszenia działalności gospodarczej na co najmniej pół roku (art. 96 ust. 9a pkt 1 ustawy o VAT).

Sprzedaż z fakturą?

Problem pojawia się także ze sprzedażą składników majątku w okresie zawieszenia biznesu. Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej mówi, że przedsiębiorca ma prawo w tym czasie zbywać własne środki trwałe i wyposażenie.

Pozbywając się majątku, firma co do zasady nadal działa jak podatnik VAT i zgodnie z przepisami powinna wystawić fakturę. Co więcej, ustawa nakazuje w takiej sytuacji zawiadomić urząd skarbowy i wskazać okres, w którym przedsiębiorca będzie w okresie zawieszenia wykonywał czynności opodatkowane (art. 96 ust. 9b). Teoretycznie więc urząd powinien na ten czas przywrócić podatnika. W praktyce jednak często sprzedaż następuje, zanim jeszcze urząd zareaguje.

Pojawia się problem dla nabywcy – czy będzie miał on prawo odliczyć podatek naliczony wynikający z wystawionej przez dostawcę faktury.

Dorota Kosacka-Olszewska przyznaje, że choć w świetle unijnej dyrektywy takie odliczenie jest możliwe (bo rejestracja to tylko wymóg formalny), to jednak będzie to odliczenie „podwyższonego ryzyka”. Urzędy chętnie będą je kwestionować, gdy tylko zobaczą, że w tym czasie dostawcy nie było w rejestrze.

Bez spisu i korekty

Zdaniem ekspertki nie można wymagać od przedsiębiorców, którzy na pewien czas tylko wstrzymali działalność, aby sporządzali likwidacyjny spis z natury i odprowadzali od niego VAT do urzędu.

Art. 14 ustawy o VAT nakazuje to zrobić w razie:

● rozwiązania spółki cywilnej lub handlowej niemającej osobowości prawnej;

● zaprzestania przez podatnika wykonywania czynności podlegających opodatkowaniu, ale obowiązanego, na podstawie art. 96 ust. 6, do zgłoszenia zaprzestania działalności naczelnikowi urzędu skarbowego.

Zdaniem Doroty Kosackiej-Olszewskiej żadna z tych sytuacji nie ma miejsca w przypadku czasowego zawieszenia działalności gospodarczej.

Tak samo – według ekspertki – nie można żądać od podatnika, który zawiesił działalność, aby korygował teraz odliczenie podatku naliczonego, na podstawie art. 91 ustawy o VAT.

Dwie grupy podatników

– Problem polega na tym, że od 1 stycznia 2017 r. mamy do czynienia z dwiema grupami podatników czynnych VAT: zarejestrowanymi i niezarejestrowanymi – mówi Dorota Kosacka-Olszewska.

W jej przekonaniu wcale to jednak nie oznacza, że podatnik, który został wykreślony, a wykonuje czynności opodatkowane, ma nie wystawiać faktur ani nie składać deklaracji VAT.

Najlepiej widać na przykładzie przedsiębiorców, którzy zawiesili działalność gospodarczą, ale kontynuują wynajmowanie prywatnego garażu lub lokalu na cele niemieszkalne. Mają wystawiać faktury? Zdaniem ekspertki jak najbardziej. ⒸⓅ

Co mówią przepisy

Naczelnik urzędu skarbowego wykreśla z urzędu podatnika z rejestru VAT, który np. zawiesił działalność gospodarczą na podstawie przepisów o swobodzie działalności gospodarczej na okres co najmniej 6 kolejnych miesięcy.

W okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorca ma prawo:

1) wykonywać wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów;

2) przyjmować należności lub obowiązek regulować zobowiązania, powstałe przed datą zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej;

3) zbywać własne środki trwałe i wyposażenie;

4) osiągać przychody finansowe, także z działalności prowadzonej przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej. ⒸⓅ

Źródło: Infor.pl

ZUS: Jedna składka, by wszystkie zapłacić

Już wkrótce wszystkie dotychczasowe składki ZUS wpłacane będą jednym przelewem na jeden unikalny rachunek.

W 2018 roku każdy przedsiębiorca otrzyma od ZUS swój indywidualny numer rachunku bankowego. Przypomnijmy, iż osoby prowadzące działalność gospodarczą zobowiązane są obecnie do opłacania kilku rodzajów składek:

  • składki na ubezpieczenie społeczne (składka emerytalna, rentowa, chorobowa i wypadkowa),
  • składka na ubezpieczenie zdrowotne,
  • składka na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz
  • składka na Fundusz Emerytur Pomostowych.

W obecnym stanie prawnym, każda z wymienionych powyżej grup składek jest wpłacana na oddzielne rachunki bankowe. Każdy przedsiębiorca dokonuje zatem co miesiąc aż trzech, a w przypadku niektórych firm, aż czterech oddzielnych przelewów do ZUS.

Jednocześnie, w ramach danej składki, ZUS udostępnia wszystkim płatnikom ten sam numer rachunku. Oznacza to, że dwa miliony przedsiębiorców wpłaca np. składkę zdrowotną na to samo zbiorcze konto bankowe.

Taki stan rzeczy pociąga za sobą potrzebę dokładnej identyfikacji osób dokonujących wpłat i w konsekwencji konieczność podawania wielu szczegółowych danych, zarówno w deklaracjach rozliczeniowych (ZUS DRA), jak i w samym formularzu przelewu bankowego.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziało uproszczenie tych rozliczeń. Zgodnie z nowelizacją ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, od stycznia 2018 roku wprowadzone zostaną indywidualne rachunki bankowe dla wszystkich płatników składek.

Oznacza to, że każdy przedsiębiorca otrzyma od ZUS swój własny numer rachunku bankowego. Rachunek taki będzie unikalny i przypisany tylko do jednego konkretnego płatnika. Wpłata dokonana na taki rachunek będzie jednoznacznie identyfikowała płatnika, w związku z czym przelewy nie będą musiały zawierać dodatkowych identyfikatorów.

Co istotne, nowe przepisy likwidują dotychczasową praktykę wysyłania kilku oddzielnych przelewów. Po wejściu nowych zasad w życie, każdy przedsiębiorca wykona tylko jeden zbiorczy przelew do ZUS.

Pierwsze przelewy w nowym systemie wykonamy w styczniu 2018 roku. ZUS przekaże każdemu przedsiębiorcy jego indywidualny numer rachunku bankowego do końca 2017 roku.

źródło: Pox.pl

Skarbówka robi porządki w rejestrze firm

Firmy pod lupą fiskusa. Tylko w styczniu skarbówka wykreśliła z rejestru VAT ponad 5 tys. firm bez zawiadomienia ich o tym. Urzędy skarbowe zyskały od 1 stycznia nowe możliwości walki z wyłudzeniami VAT i chętnie z nich korzystają – pisze „Rzeczpospolita”

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” w Ministerstwie Finansów, od 1 do 24 stycznia 2017 r. z rejestru VAT wykreślono łącznie 5088 podatników. Rejestr jest podstawową bazą, w której przedsiębiorcy sprawdzają, czy ich kontrahent istnieje i czy jest podatnikiem VAT. Pozwala im to ograniczyć ryzyko odliczenia podatku z faktur wystawionych przez oszusta.

„Rzeczpospolita” pisze, że nowe przepisy miały uporządkować rejestr. Eksperci popierają ten cel, zaznaczają jednak, że przyjęte rozwiązania budzą wiele obaw. Zaskoczeniem jest też duża liczba usuniętych firm.

Powody wykreślenia są różne. Najczęściej zawieszenie działalności (1350 firm) oraz składanie tzw. zerowych deklaracji VAT (1600 firm). 65 usuniętych przedsiębiorców podało nieprawdziwe dane, a 140 nie stawiło się na wezwanie skarbówki. Blisko 1000 firm wyleciało z rejestru, bo nie złożyły deklaracji VAT, mimo że miały taki obowiązek. Kontrowersje budzi zaś wykreślenie prawie 900 firm z powodu braku możliwości skontaktowania się z nimi.

Może wystarczyć, że przedsiębiorca np. nie odbierze telefonu albo awizo z poczty.

Źródło: Onet.biznes

Wyższa kwota wolna od podatku od 2017 roku !

Kwota wolna od podatku dochodowego (PIT) wzrośnie od 1 stycznia 2017 r. do 6600 zł ale dotyczyć będzie podatników zarabiających rocznie tylko taką kwotę (6,6 tys. zł) lub mniejszą. Zatem te osoby nie zapłacą od dochodów uzyskanych w 2017 roku żadnego podatku dochodowego. Natomiast dla osób osiągających dochody od 6600 zł do 11 tys. zł kwota wolna będzie się stopniowo zmniejszać, a dla dochodów od 11.000 zł do 85.528 zł rocznie wyniesie ona tyle, co obecnie, czyli 3091 zł. Dla podatników o dochodach powyżej 85. 528 zł rocznie, kwota wolna będzie ulegać stopniowemu zmniejszeniu, a osiągający dochody ponad 127 tys. zł rocznie nie skorzystają z kwoty wolnej w ogóle. Oczywiście kwota wolna od podatku dotyczy tylko dochodów opodatkowanych na zasadach ogólnych, czyli wg skali podatkowej PIT.

Tak zdecydował we wtorek 29 listopada 2016 r. Sejm, przyjmując poprawki Senatu do nowelizacji ustawy PIT, CIT i Ordynacji podatkowej. Za przyjęciem poprawek opowiedziało się 221 posłów, 182 było przeciw, a 16 wstrzymało się od głosu. Tego samego dnia ustawę podpisał Prezydent RP.

Nowe przepisy wchodzą w życie 1 grudnia 2016 r.

Podniesienie do 6,6 tys. zł kwoty wolnej od podatku dla najmniej zarabiających były przedmiotem poprawek do noweli o PIT, CIT i Ordynacji podatkowej, które senatorowie poparli w głosowaniu w nocy z poniedziałku 28 listopada 2016 r. na wtorek 29 listopada 2016 r. Za podjęciem uchwały w sprawie przyjęcia ustawy z poprawkami głosowało 53 senatorów, 28 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

Komisja finansów pozytywnie je zarekomendowała całemu Sejmowi we wtorek przed południem.

Zgodnie z poprawkami autorstwa Grzegorza Biereckiego (PiS) kwota wolna od podatku wzrosłaby w przyszłym roku do 6,6 tys. zł, ale skorzystałyby z niej osoby zarabiające rocznie tylko taką właśnie kwotę lub mniejszą. Oznacza to, że nie zapłacą one podatku w ogóle. Według prezentującego poprawki na sejmowej komisji senatora Grzegorza Biereckiego, takich osób jest ok. 2 mln (a wg Ministerstwa Finansów ok. 3,5 mln).

W przypadku dochodów od 6600 zł do 11 tys. zł kwota wolna będzie się stopniowo zmniejszać, a dla dochodów od 11 tys. zł do 85 tys. 528 zł rocznie wyniesie ona tyle, co obecnie, czyli 3091 zł.

Źródło: Infor.pl

Powrócili emeryci z „tamtych” lat …

Sejm przywrócił wiek emerytalny – informacja resortu pracy

W dniu 16 listopada 2016 r. resort pracy na stronie internetowej www.mpips.gov.pl poinformował, że: „Sejm RP przyjął dziś ustawę, przywracającą wiek emerytalny, której projekt zgłosił Prezydent RP. Od 1 października 2017 r. na emeryturę będą mogły przechodzić kobiety w wieku 60 lat i mężczyźni, którzy osiągnęli 65 lat.

Podstawowym założeniem ustawy jest pozostawienie decyzji o przejściu na emeryturę samym zainteresowanym. Indywidualnie ocenią oni swój stan zdrowia, sytuację i pozycję na rynku pracy, uwzględnią plany dotyczące długości odpoczynku po zakończeniu aktywności zawodowej. Dzięki informacji z ZUS dowiedzą się, na jaką emeryturę będą mogli liczyć.  Wówczas będą mogli zadecydować, czy skorzystają z prawa do emerytury w wieku wskazanym w ustawie czy też będą kontynuować pracę zawodową, przesuwając w czasie swoje przejście na emeryturę. (…)”.

Redakcja Ubezpieczeń i Prawa Pracy