drabina

Zmiany w umowach zlecenie

Od 1 stycznia 2017 r. zawarcie umowy zlecenia lub o świadczenie usług nie ogranicza się do podpisania umowy i późniejszego wystawienia rachunku. Stronom umowy, a zwłaszcza zleceniobiorcy, przybyło obowiązków dokumentacyjnych. Od wskazanej daty liczba godzin pracy przy wykonywaniu wspomnianych umów musi być ewidencjonowana.

Kiedy nie trzeba prowadzić ewidencji

Z dniem 1 stycznia 2017 r. weszła w życie ustawa o zmianie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2016 r. poz. 1265). Zagwarantowała ona zleceniobiorcom lub świadczącym pracę na podstawie umowy o świadczenie usług (dalej zleceniobiorcom), minimalną stawkę wynagrodzenia za każdą godzinę pracy w ramach tych umów. W 2017 r. godzinowa stawka minimalna dla zleceniobiorcy wynosi 13 zł.

Z wymogiem zachowania stawki minimalnej dla zleceniobiorcy wiąże się obowiązek ustalenia w umowie zlecenia sposobu potwierdzania liczby godzin pracy w ramach tej umowy. Jest to konieczne dla sprawdzenia, czy w danym miesiącu zleceniobiorcy zostało zapewnione wynagrodzenie za godzinę pracy w wysokości co najmniej minimalnej. Do takiego ustalenia trzeba mieć wiedzę o liczbie godzin faktycznie przepracowanych przez zleceniobiorcę w danym miesiącu. W konsekwencji, w przypadku gdy przepisy dopuszczają zwolnienie z obowiązku zapewnienia stawki godzinowej ze zlecenia, nie ma też potrzeby ewidencjonowania liczby godzin pracy zleceniobiorcy. Oznacza to, że zgodnie z art. 8d ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, wymóg ewidencjonowania liczby godzin na zleceniu nie dotyczy:

  • umowy zlecenia/o świadczenie usług, za które przysługuje wyłącznie wynagrodzenie prowizyjne, a o miejscu i czasie wykonania zlecenia/świadczenia usługi decyduje zleceniobiorca,
  • umów dotyczących usług opiekuńczych i bytowych realizowanych przez prowadzenie rodzinnego domu pomocy na podstawie art. 52 ustawy o pomocy społecznej,
  • umów o/w przedmiocie
    • pełnienie funkcji rodziny zastępczej zawodowej,
    • utworzeniu rodziny zastępczej zawodowej lub rodzinnego domu dziecka,
    • prowadzenia rodzinnego domu dziecka,
    • pełnienia funkcji rodziny pomocowej,
    • pełnienia funkcji dyrektora placówki opiekuńczo-wychowawczej typu rodzinnego,
    • pełnienia funkcji wychowawcy wyznaczonego do pomocy w kierowaniu placówką opiekuńczo-wychowawczą typu rodzinnego, w przypadku gdy w tej placówce nie ma zatrudnionego dyrektora,

jeżeli ze względu na charakter sprawowanej opieki usługi świadczone są nieprzerwanie przez okres przekraczający dobę.

Minimalna stawka godzinowa (a zarazem obowiązek prowadzenia ewidencji) nie dotyczy też, co do zasady, usług polegających na opiece nad grupą podczas wypoczynku lub wycieczek, a także usług opieki nad osobą niepełnosprawną lub w podeszłym wieku, jeżeli opiekun zamieszkuje wspólnie z podopiecznym w jego mieszkaniu czy domu.

Zapis w umowie i ewidencja

Strony zawierające umowę zlecenia/o świadczenie usług powinny określić w tej umowie sposób potwierdzania liczby godzin wykonywania zlecenia. W przypadku gdy strony nie dokonają takich ustaleń, zleceniobiorca jest zobowiązany do przedkładania informacji o liczbie godzin wykonania zlecenia – w terminie poprzedzającym termin wypłaty wynagrodzenia. Informacja może być przygotowana w formie pisemnej, elektronicznej lub dokumentowej. W praktyce wspomniana informacja (potocznie zwana ewidencją) może przybrać formę prostego oświadczenia, w którym zleceniobiorca wskaże liczbę godzin pracy na zleceniu w danym miesiącu. Może być również bardziej rozbudowana, np. ewidencja za dany miesiąc może zawierać zestawienie liczby godzin pracy w każdym dniu tego miesiąca (pozostawiając puste pola przy dniach, w których nie była wykonywana praca), z podaniem łącznej sumy godzin. Taka ewidencja za dany miesiąc powinna być podpisana przez zleceniobiorcę – podpis może dotyczyć całej ewidencji lub też każdego dnia z osobna.


Przykładowy rejestr godzin realizacji zlecenia jest dostępny w serwisie www.druki.gofin.pl, w dziale Prawo pracy.

Należy jedynie przestrzec przed zbytnim uszczegóławianiem ewidencji – podawanie w niej np. przyczyn niewykonywania pracy w danym dniu może się bowiem kojarzyć z listą obecności, stosowaną przy etatowym zatrudnieniu. Równie dobrze strony umowy mogą poprzestać na składaniu co miesiąc „zwykłego” oświadczenia o liczbie godzin pracy w miesiącu, bez dołączania wykazu (ewidencji) tych godzin. Wszystko zależy od ustaleń poczynionych w treści umowy, gdzie powinien zostać wskazany sposób potwierdzania liczby godzin pracy na zleceniu. Należy nadmienić, że w przypadku, gdy wykonanie zlecenia zostanie przyjęte przez kilka osób, każda z nich musi prowadzić „swoją” ewidencję.

W razie braku umowy na piśmie

Jeśli umowa zlecenia nie zostanie zawarta z zachowaniem formy pisemnej, elektronicznej lub dokumentowej, zleceniodawca ma obowiązek potwierdzić na piśmie (bądź w formie elektronicznej lub dokumentowej) przyjmującemu zlecenie ustalenia co do sposobu potwierdzania liczby godzin wykonania zlecenia. Potwierdzenie to powinno być doręczone zleceniobiorcy przed rozpoczęciem wykonywania zlecenia. W razie niedoręczenia takiego dokumentu zleceniobiorcy, będzie on przedkładał zleceniodawcy informacje o liczbie godzin wykonywania zlecenia.

Do obowiązków zleceniodawcy (lub strony umowy o świadczenie usług) należy przechowywanie ewidencji godzin wykonywania zlecenia i dokumentów określających sposób potwierdzania ilości tych godzin. Okres przechowywania wynosi 3 lata od dnia, w którym wynagrodzenie, którego dotyczy dany dokument (ewidencja), stało się wymagalne. Archiwizacja tej dokumentacji jest konieczna dla celów dowodowych – tylko na tej podstawie przedsiębiorca może wykazać, że zapewnił zatrudnianym przez siebie zleceniobiorcom minimalną stawkę godzinową.

Podstawa prawna

Ustawa z dnia 10.10.2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. z 2015 r. poz. 2008 ze zm.)

Źródło:

Dodatkowa dokumentacja przy umowie zlecenia
Gazeta Podatkowa nr 24 (1378) z dnia 23.03.2017
Agata Barczewska
czas

Wysokość dodatków z tytułu pracy w nadgodzinach

Okres, w którym wykonywana jest praca poza rozkładem czasu pracy danego pracownika, ma wpływ na wysokość dodatku do wynagrodzenia należnego za tę pracę, o ile nie zostanie ona skompensowana udzieleniem czasu wolnego. Dodatki za nadgodziny mogą wynieść 50% lub 100% wynagrodzenia w zależności od rodzaju przekroczeń.

Dodatki za nadgodziny

Za pracę w godzinach nadliczbowych, oprócz normalnego wynagrodzenia, pracownikowi przysługuje dodatek w wysokości:

  • 100% wynagrodzenia, gdy godziny nadliczbowe przypadają: w nocy; w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy; w dniu wolnym od pracy udzielonym pracownikowi w zamian za pracę w niedzielę lub w święto, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy,
  • 50% wynagrodzenia – za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających w każdym innym dniu niż określony wyżej (art. 1511§ 1 K.p.).

Dodatek w wysokości 100% wynagrodzenia przysługuje także za każdą godzinę pracy nadliczbowej z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, chyba że przekroczenie tej normy nastąpiło w wyniku pracy w godzinach nadliczbowych, za które pracownikowi przysługuje prawo do dodatku z przekroczenia dobowego (art. 1511 § 2 K.p.).

Wszystkie wymienione rodzaje nadgodzin kompensuje się normalnym wynagrodzeniem w miesiącu ich wystąpienia.

Dodatki za przekroczenia dobowe oraz pracę ponad przedłużony dobowy wymiar czasu pracy także wypłaca się na koniec danego miesiąca, chyba że planowane jest oddanie czasu wolnego, co może nastąpić także w innym miesiącu okresu rozliczeniowego. Jeżeli czas wolny jest udzielany na wniosek pracownika, to może on przypadać nawet po zakończeniu danego okresu rozliczeniowego. Kwestia ta powinna jednak być rozstrzygnięta do dnia wypłaty wynagrodzenia za bieżący miesiąc.

Ustalanie przekroczeń średniotygodniowych

Przekroczenia normy tygodniowej można stwierdzić dopiero po zakończeniu okresu rozliczeniowego. Do ich ustalenia można stosować metodę wskazaną przez Państwową Inspekcję Pracy. W celu ustalenia nadgodzin średniotygodniowych należy:

  • od liczby godzin faktycznie przepracowanych przez pracownika w danym okresie rozliczeniowym odjąć liczbę godzin nadliczbowych wynikających z przekroczeń dobowych i dokonać porównania z rozkładem czasu pracy pracownika, następnie
  • od otrzymanej liczby godzin odjąć liczbę godzin wynikających z obowiązującego wymiaru czasu pracy w danym okresie rozliczeniowym.

Otrzymana liczba oznacza liczbę nadgodzin z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy (przykład 1). Tak ustaloną liczbę nadgodzin średniotygodniowych rekompensuje się dodatkami dopiero na koniec okresu rozliczeniowego.

„Czarne dziury”

Czasami zdarza się, że pracy przypadającej poza rozkładem pracownika nie można zakwalifikować do żadnego z wcześniej wymienionych rodzajów nadgodzin. Przypadają one bowiem pomiędzy dwiema dobami pracowniczymi. Przez dobę pracowniczą, w myśl art. 128 § 3 pkt 1 K.p., należy rozumieć 24 kolejne godziny, poczynając od godziny, w której pracownik rozpoczyna pracę zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy.

Stanowisko w kwestii godzin nadliczbowych generowanych w ramach tzw. czarnej dziury, zaprezentowało Biuro Promocji i Mediów Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w piśmie z dnia 13 września 2013 r. Ministerstwo stwierdziło w nim, że: „Kodeks pracy przewiduje dwie normy czasu pracy: dobową (8 godzin) i tygodniową (przeciętnie 40 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym). Skoro zatem praca wykonywana w określonych godzinach nie może być zakwalifikowana jako praca nadliczbowa na dobę, bowiem nie przypada w dobie pracowniczej, a między kolejnymi dobami pracowniczymi, to powinna być ona rozliczona jako praca nadliczbowa wynikająca z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy.”

źródło: Gazeta Podatkowa nr 22 (1376) z dnia 16.03.2017 Ewa Madejek, za Gofin.pl

słup

Zaskakujące skutki zawieszenia działalności

Przedsiębiorcy, którzy legalnie zawiesili w ubiegłym roku działalność gospodarczą, odkrywają ze zdumieniem, że fiskus wykreślił ich jako podatników VAT

Ministerstwo Finansów informuje, że do końca lutego urzędy wykreśliły ponad 22,3 tys. podmiotów z rejestru czynnych podatników VAT. Nikt jednak nie wie, ile wśród nich było rzeczywiście słupów, a ile legalnie działających firm, które czasowo tylko zawiesiły działalność. Nie są przestępcami podatkowymi ani słupami, a tylko z różnych życiowych przyczyn musieli wstrzymać działalność (choroba, wyjazd, śmierć w rodzinie).

Teraz są przerażeni, bo nie wiedzą, co mają robić. Czy wystawiać faktury, gdy będą sprzedawać firmowy samochód lub inny środek trwały? Czy znajdą klienta, który zaryzykuje odliczenie podatku wynikającego z takiej faktury? A co z przychodzącymi nadal fakturami za najem lokalu, leasing samochodu, użytkowanie wieczyste? Odliczać wynikający z nich VAT czy nie? Czy na dokładkę fiskus nie będzie ich ścigał za brak likwidacyjnego spisu z natury? Czy każe im korygować odliczony wcześniej VAT?

Z takimi pytaniami zwracają się do redakcji DGP.Ustawa nie daje na nie odpowiedzi. Sejm ograniczył się bowiem do przyznania urzędnikom prawa do wykreślania podmiotów z rejestru podatników czynnych VAT. Nie dodał jednak żadnego przepisu, który mówiłby, jakie są tego konsekwencje dla firm, które nadal istnieją.

Zawieszony = wykreślony

Wykreślenie odbywa się zgodnie z przepisami o VAT, ale bez koordynacji z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Ta bowiem pozwala przedsiębiorcy zawiesić prowadzenie biznesu, i to nawet na dwa lata (art. 14a ust. 1). Jednocześnie mówi, że przedsiębiorca ma w tym czasie prawo „wykonywać wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów”.

Co więcej, może zbywać własne środki trwałe i wyposażenie.

Zarazem jednak art. 96 ust. 9a ustawy o VAT mówi wprost, że podatnik, który zawiesił wykonywanie działalności gospodarczej na okres co najmniej 6 kolejnych miesięcy, podlega wykreśleniu z rejestru. Nie, że może być wykreślony. Fiskus robi to z urzędu.

Formalnie rzecz biorąc, wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Problem mają jednak przedsiębiorcy, którzy w ubiegłym roku zawiesili wykonywanie działalności gospodarczej i  właśnie dowiadują się, że nie są już podatnikami czynnymi VAT.

Co w takiej sytuacji? Ustawa o VAT zabrania odliczania podatku przez tego, kto nie jest zarejestrowany jako podatnik VAT czynny (art. 88 ust. 4 ustawy o VAT).

Oznaczałoby to, że firma, która w trakcie zawieszenia działalności nadal otrzymuje faktury za najem lokalu, leasing samochodu, abonament telefoniczny, użytkowanie wieczyste nie może odliczać z nich VAT.

Zakaz ten stoi jednak w wyraźniej sprzeczności z art. 14a ust. 4 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Wynika z niego wprost, że w trakcie zawieszenia przedsiębiorca ma prawo wykonywać „wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów”.

– Zakaz odliczania VAT przez podatnika, który zawiesił tylko działalność, jest również sprzeczny z dyrektywą VAT i zasadą neutralności – mówi Dorota Kosacka-Olszewska, doradca podatkowy i partner w DK Doradztwo w Białymstoku.

Dotychczas w takiej sytuacji podatnicy, mimo zawieszenia działalności, składali deklaracje VAT, w których nie wykazywali podatku należnego, ale wykazywali naliczony. Nadwyżkę przenosili na kolejne miesiące, żeby móc odliczyć ją w momencie, gdy „odwieszą” już działalność.

Dziś nadal mogą tak robić, ale urząd wykreśli ich z rejestru podatników z innego powodu – z samego faktu zawieszenia działalności gospodarczej na co najmniej pół roku (art. 96 ust. 9a pkt 1 ustawy o VAT).

Sprzedaż z fakturą?

Problem pojawia się także ze sprzedażą składników majątku w okresie zawieszenia biznesu. Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej mówi, że przedsiębiorca ma prawo w tym czasie zbywać własne środki trwałe i wyposażenie.

Pozbywając się majątku, firma co do zasady nadal działa jak podatnik VAT i zgodnie z przepisami powinna wystawić fakturę. Co więcej, ustawa nakazuje w takiej sytuacji zawiadomić urząd skarbowy i wskazać okres, w którym przedsiębiorca będzie w okresie zawieszenia wykonywał czynności opodatkowane (art. 96 ust. 9b). Teoretycznie więc urząd powinien na ten czas przywrócić podatnika. W praktyce jednak często sprzedaż następuje, zanim jeszcze urząd zareaguje.

Pojawia się problem dla nabywcy – czy będzie miał on prawo odliczyć podatek naliczony wynikający z wystawionej przez dostawcę faktury.

Dorota Kosacka-Olszewska przyznaje, że choć w świetle unijnej dyrektywy takie odliczenie jest możliwe (bo rejestracja to tylko wymóg formalny), to jednak będzie to odliczenie „podwyższonego ryzyka”. Urzędy chętnie będą je kwestionować, gdy tylko zobaczą, że w tym czasie dostawcy nie było w rejestrze.

Bez spisu i korekty

Zdaniem ekspertki nie można wymagać od przedsiębiorców, którzy na pewien czas tylko wstrzymali działalność, aby sporządzali likwidacyjny spis z natury i odprowadzali od niego VAT do urzędu.

Art. 14 ustawy o VAT nakazuje to zrobić w razie:

● rozwiązania spółki cywilnej lub handlowej niemającej osobowości prawnej;

● zaprzestania przez podatnika wykonywania czynności podlegających opodatkowaniu, ale obowiązanego, na podstawie art. 96 ust. 6, do zgłoszenia zaprzestania działalności naczelnikowi urzędu skarbowego.

Zdaniem Doroty Kosackiej-Olszewskiej żadna z tych sytuacji nie ma miejsca w przypadku czasowego zawieszenia działalności gospodarczej.

Tak samo – według ekspertki – nie można żądać od podatnika, który zawiesił działalność, aby korygował teraz odliczenie podatku naliczonego, na podstawie art. 91 ustawy o VAT.

Dwie grupy podatników

– Problem polega na tym, że od 1 stycznia 2017 r. mamy do czynienia z dwiema grupami podatników czynnych VAT: zarejestrowanymi i niezarejestrowanymi – mówi Dorota Kosacka-Olszewska.

W jej przekonaniu wcale to jednak nie oznacza, że podatnik, który został wykreślony, a wykonuje czynności opodatkowane, ma nie wystawiać faktur ani nie składać deklaracji VAT.

Najlepiej widać na przykładzie przedsiębiorców, którzy zawiesili działalność gospodarczą, ale kontynuują wynajmowanie prywatnego garażu lub lokalu na cele niemieszkalne. Mają wystawiać faktury? Zdaniem ekspertki jak najbardziej. ⒸⓅ

Co mówią przepisy

Naczelnik urzędu skarbowego wykreśla z urzędu podatnika z rejestru VAT, który np. zawiesił działalność gospodarczą na podstawie przepisów o swobodzie działalności gospodarczej na okres co najmniej 6 kolejnych miesięcy.

W okresie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej przedsiębiorca ma prawo:

1) wykonywać wszelkie czynności niezbędne do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów;

2) przyjmować należności lub obowiązek regulować zobowiązania, powstałe przed datą zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej;

3) zbywać własne środki trwałe i wyposażenie;

4) osiągać przychody finansowe, także z działalności prowadzonej przed zawieszeniem wykonywania działalności gospodarczej. ⒸⓅ

Źródło: Infor.pl

Skan ZUS

Zaświadczenia z ZUS, np. o niezaleganiu w opłacaniu składek, bez wniosku

W dniu 15 lutego 2017 r. resort pracy na stronie internetowej www.mpips.gov.pl poinformował, że: „Wydanie zaświadczenia np. o niezaleganiu, od ręki na sali obsługi klienta ZUS, to dla większości osób już żadna nowość. ZUS idzie więc dalej. Przy zaświadczeniach wydawanych na salach obsługi klienci ZUS nie muszą już wypełniać papierowych wniosków, wystarczy, że wskażą pracownikowi ZUS jakie zaświadczenie chcą uzyskać. Pracownik sam dopyta o niezbędne szczegóły, składając elektroniczny wniosek w systemie informatycznym ZUS. (…)

I tak, po ustnej dyspozycji klienta i wprowadzeniu do systemu niezbędnych danych, pracownik sali obsługi wydrukuje zainteresowanej osobie odpis wniosku do podpisu. Następnie pozostaje już tylko odebrać zaświadczenie.

Dziś »bezwnioskowy« tryb postępowania dotyczy już 27 różnego rodzaju zaświadczeń, w tym o: niezaleganiu w opłacaniu składek, zgłoszeniu do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego, okresach pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, a także wysokości pobieranego świadczenia.

Osobom, które chcą załatwiać sprawy w ZUS bez wychodzenia z domu lub biura, przypominamy o eZUSie, czyli Platformie Usług Elektronicznych. Założenie profilu na PUE, umożliwia stały kontakt z Zakładem przez internet.”. 

Źródło: Gofin.pl

jedna składka

ZUS: Jedna składka, by wszystkie zapłacić

Już wkrótce wszystkie dotychczasowe składki ZUS wpłacane będą jednym przelewem na jeden unikalny rachunek.

W 2018 roku każdy przedsiębiorca otrzyma od ZUS swój indywidualny numer rachunku bankowego. Przypomnijmy, iż osoby prowadzące działalność gospodarczą zobowiązane są obecnie do opłacania kilku rodzajów składek:

  • składki na ubezpieczenie społeczne (składka emerytalna, rentowa, chorobowa i wypadkowa),
  • składka na ubezpieczenie zdrowotne,
  • składka na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz
  • składka na Fundusz Emerytur Pomostowych.

W obecnym stanie prawnym, każda z wymienionych powyżej grup składek jest wpłacana na oddzielne rachunki bankowe. Każdy przedsiębiorca dokonuje zatem co miesiąc aż trzech, a w przypadku niektórych firm, aż czterech oddzielnych przelewów do ZUS.

Jednocześnie, w ramach danej składki, ZUS udostępnia wszystkim płatnikom ten sam numer rachunku. Oznacza to, że dwa miliony przedsiębiorców wpłaca np. składkę zdrowotną na to samo zbiorcze konto bankowe.

Taki stan rzeczy pociąga za sobą potrzebę dokładnej identyfikacji osób dokonujących wpłat i w konsekwencji konieczność podawania wielu szczegółowych danych, zarówno w deklaracjach rozliczeniowych (ZUS DRA), jak i w samym formularzu przelewu bankowego.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziało uproszczenie tych rozliczeń. Zgodnie z nowelizacją ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, od stycznia 2018 roku wprowadzone zostaną indywidualne rachunki bankowe dla wszystkich płatników składek.

Oznacza to, że każdy przedsiębiorca otrzyma od ZUS swój własny numer rachunku bankowego. Rachunek taki będzie unikalny i przypisany tylko do jednego konkretnego płatnika. Wpłata dokonana na taki rachunek będzie jednoznacznie identyfikowała płatnika, w związku z czym przelewy nie będą musiały zawierać dodatkowych identyfikatorów.

Co istotne, nowe przepisy likwidują dotychczasową praktykę wysyłania kilku oddzielnych przelewów. Po wejściu nowych zasad w życie, każdy przedsiębiorca wykona tylko jeden zbiorczy przelew do ZUS.

Pierwsze przelewy w nowym systemie wykonamy w styczniu 2018 roku. ZUS przekaże każdemu przedsiębiorcy jego indywidualny numer rachunku bankowego do końca 2017 roku.

źródło: Pox.pl

GAZETAjpg

Skarbówka robi porządki w rejestrze firm

Firmy pod lupą fiskusa. Tylko w styczniu skarbówka wykreśliła z rejestru VAT ponad 5 tys. firm bez zawiadomienia ich o tym. Urzędy skarbowe zyskały od 1 stycznia nowe możliwości walki z wyłudzeniami VAT i chętnie z nich korzystają – pisze „Rzeczpospolita”

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” w Ministerstwie Finansów, od 1 do 24 stycznia 2017 r. z rejestru VAT wykreślono łącznie 5088 podatników. Rejestr jest podstawową bazą, w której przedsiębiorcy sprawdzają, czy ich kontrahent istnieje i czy jest podatnikiem VAT. Pozwala im to ograniczyć ryzyko odliczenia podatku z faktur wystawionych przez oszusta.

„Rzeczpospolita” pisze, że nowe przepisy miały uporządkować rejestr. Eksperci popierają ten cel, zaznaczają jednak, że przyjęte rozwiązania budzą wiele obaw. Zaskoczeniem jest też duża liczba usuniętych firm.

Powody wykreślenia są różne. Najczęściej zawieszenie działalności (1350 firm) oraz składanie tzw. zerowych deklaracji VAT (1600 firm). 65 usuniętych przedsiębiorców podało nieprawdziwe dane, a 140 nie stawiło się na wezwanie skarbówki. Blisko 1000 firm wyleciało z rejestru, bo nie złożyły deklaracji VAT, mimo że miały taki obowiązek. Kontrowersje budzi zaś wykreślenie prawie 900 firm z powodu braku możliwości skontaktowania się z nimi.

Może wystarczyć, że przedsiębiorca np. nie odbierze telefonu albo awizo z poczty.

Źródło: Onet.biznes
kanapka

Co z tymi przekąskami?

Wydatki na zakup artykułów spożywczych, drobnych przekąsek, posiłków spożywanych w trakcie spotkań z kontrahentami w siedzibie firmy, o ile nie służą budowaniu jej korzystnego wizerunku, stanowią koszty uzyskania przychodów. Analogicznie jest w przypadku wydatków na zakup produktów spożywczych udostępnianych w formie poczęstunku uczestnikom targów na stoisku firmowym.

Stan faktyczny

W sprawie będącej przedmiotem tej interpretacji, członkowie zarządu oraz rady nadzorczej spółki spotykali się w siedzibie firmy z aktualnymi oraz potencjalnymi kontrahentami. Spotkania te miały na celu przedstawienie kontrahentom warunków współpracy, negocjowanie szczegółów projektów umów, warunków dostawy produkowanych przez spółkę wyrobów, warunków płatności, gwarancji, itd. Spółka organizowała również spotkania wewnętrzne zarządu oraz rady nadzorczej (bez udziału kontrahentów), podczas których omawiane były kierunki rozwoju firmy, kluczowe decyzje inwestycyjne oraz inne sprawy wymagające podjęcia rozstrzygnięć na wysokim szczeblu. W trakcie obu rodzajów wymienionych spotkań serwowane były kupione przez spółkę artykuły spożywcze w postaci napojów (woda mineralna, kawa, herbata, soki, itp.) oraz drobnych przekąsek (ciastka, paluszki, itp.). W wyjątkowych sytuacjach, w czasie trwania wielogodzinnych spotkań spółka zamawiała posiłki (katering).

Ponadto, z uwagi na specjalistyczny przedmiot działalności i chęć dotarcia do jak najszerszego grona odbiorców, spółka brała udział w targach, w trakcie których ich uczestnicy mogli skorzystać z drobnego poczęstunku zakupionego przez spółkę (w formie cukierków, ciastek, itp.). Takie działanie miało na celu przyciągnięcie/zatrzymanie kontrahentów na dłużej przy stoisku spółki.

W związku z powyższym spółka zapytała organ podatkowy, czy słusznie uważa, że wymienione wyżej wydatki może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów.

Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi, do którego spółka wystąpiła z wnioskiem o interpretacje indywidualne w tej sprawie, uznał stanowisko spółki za nieprawidłowe. Innego zdania był jednak Minister Rozwoju i Finansów, który z urzędu zmienił te interpretacje.


Stanowisko Ministra Rozwoju i Finansów

Minister Rozwoju i Finansów (dalej: MF) przywołał treść art. 16 ust. 1 pkt 28 ustawy o PDOP, na podstawie którego nie uważa się za koszty uzyskania przychodów kosztów reprezentacji, w szczególności poniesionych na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych.

Według MF, za wydatki wyłączone z kosztów uzyskania przychodów na podstawie tego przepisu należy uznać te, których wyłącznym bądź dominującym celem jest stworzenie pewnego wizerunku podatnika, stworzenie dobrego obrazu jego firmy, czy działalności, wykreowanie pozytywnych relacji z uczestnikami takich spotkań.

MF wskazał, że o tym, czy dane wydatki są wydatkami na reprezentację, czy też nie, nie decyduje miejsce podawania poczęstunków, świadczenia usług gastronomicznych. Nie bierze się także pod uwagę tego, czy poczęstunki odbywają się w siedzibie firmy, czy też poza nią. Bez znaczenia jest tu także to, czy mają one takie cechy jak wystawność, wytworność, okazałość poczęstunków. Brak jest bowiem miernika dla określenia poziomu wystawności, wytworności, okazałości czy przepychu, jednakowego dla wszystkich podmiotów gospodarczych. W związku z tym, zdaniem MF:

„(…) za prawidłowe należy uznać stanowisko Spółki, zgodnie z którym wydatki na nabycie napojów oraz drobnych przekąsek i posiłków (catering) spożywanych w trakcie spotkań z kontrahentami w siedzibie Spółki oraz produktów spożywczych udostępnianych w formie poczęstunku uczestnikom targów na stoisku firmowym, powinny być zaliczane do kosztów uzyskania przychodów, ponieważ nie noszą cech wytworności, okazałości, przepychu, itp. Spółki. Udostępnianie drobnych produktów spożywczych uczestnikom targów jest działaniem o charakterze marketingowym mającym na celu zwiększenie atrakcyjności stoiska firmowego i przyciągnięcie potencjalnych kontrahentów. Jest to zatem działanie mające związek z prowadzoną działalnością gospodarczą, ukierunkowane (pośrednio) na osiągnięcie przychodów.(…)”

Źródło: Gofin.pl